Ten wpis mógłbym rozpocząć i zakończyć jednym zdaniem: Oczekiwana stopa w sensie ekonomicznym to nie jest wartość oczekiwana stopy w
sensie matematycznym. Zakończenie takim zdaniem nie jest jednak do końca pełne. Gdybym sam się mocniej nad tym nie zastanawiał, to uznałbym to zdanie za banalne - na pierwszą kategorię spojrzałbym przez pryzmat wymagań: inwestorzy będą brać pod uwagę nie tylko dane statystyczne, tzn. ilościowe, ale także jakościowe, czy finanse są przejrzyste, czy zarząd wypełnia swoje obowiązki i wywiązuje się z obietnic lub prognoz itp. Ponadto mogą przyjść informacje ekonomiczne, które zmienią poziom ryzyka, a więc i wymaganą premię za ryzyko.
Z tego punktu widzenia oczekiwana stopa wydaje się być czymś ulotnym, subiektywnym, opartym bardziej na funkcji użyteczności niż twardych danych historycznych.
Jednak idąc tropem modeli ekonomicznych, takich jak CAPM dochodzimy do wniosku, że oczekiwana stopa zwrotu jest jak najbardziej do obliczenia. Tak więc pełniejsza odpowiedź na tytułowe pytanie byłaby następująca. O ile wartość oczekiwana jest po prostu miarą statystyczną, o tyle na oczekiwaną stopę zwrotu wpływają koszty ekonomiczne jak czas i ryzyko. To ryzyko może mieć charakter zarówno
mikroekonomiczny, a więc dotyczyć tylko samej spółki, jak i
makroekonomiczny, a więc dotyczyć gospodarki, która z kolei przekłada
się na zmiany indeksu giełdowego. W pierwszym przypadku, jeżeli
przychodzi wiadomość, że spółka zostaje zmuszona zwiększyć zadłużenie,
wzrasta ryzyko niewypłacalności, zatem inwestorzy będą wymagać większej
premii za ryzyko trzymania akcji - oczekiwana stopa zwrotu rośnie (cena
spada), ale przecież wartość oczekiwana nie zmienia się... W drugim
przypadku, jeżeli gospodarka nagle się osłabia, to zwiększa się
niepewność rynku, tak że inwestorzy będą wymagać większej premii za
ryzyko trzymania akcji, tj. zwiększa się oczekiwana stopa zwrotu
(indeksy spadają), ale - znów - wartość oczekiwana stopy nie zmieniła
się. A przecież dokładnie o tym mówi CAPM, zgodnie z którym oczekiwana
stopa zwrotu stanowi funkcję ceny za ryzyko (tj. powiązania awersji do
ryzyka z samym ryzykiem). Jeżeli więc akcje są skorelowane z rynkiem , to sama wartość oczekiwana może być zupełnie różna.
Jednak chyba najtrudniejszą rzeczą do zrozumienia tutaj jest przejście od modelu Markowitza do CAPM. Model Markowitza opiera się na oczekiwanych stopach zwrotu, które mogą jeszcze zostać utożsamione z wartościami oczekiwanymi (średnimi). Ale jego przejście w CAPM zmienia skalę mikro w makro, tzn. powstaje korelacja z całym rynkiem i z tego powodu oczekiwana stopa zwrotu staje się miarą opartą na ryzyku rynkowym - a więc nie może być obliczona tak po prostu przez średnią. To daje do myślenia!
Zmiany i ceny akcji są miarami subiektywnych oczekiwań inwestorów. Zupełnie
inna sprawa dotyczy takich kategorii jak zmiany przychodów,
zysku, dywidendy czy przepływów pieniężnych. Inwestorzy nie mają wpływu
na te parametry, nie mogą więcej wymagać od spółki, bo wymagają maksimum
efektywności zarządzania. Oczywiście kolejne informacje zarówno mikro
jak i makro, będą wpływać na ocenę oczekiwań finansów spółki. Tylko że ocena tych oczekiwań kształtuje właśnie kurs i stopy zwrotu, a nie kategorie księgowe. Można powiedzieć, że kategorie księgowe są obiektywne, a rynkowe subiektywne. O ile oczekiwana stopa zwrotu z
akcji jest funkcją "subiektywnej" awersji do ryzyka oraz "subiektywnej"
miary ryzyka, o tyle parametry księgowe im nie podlegają, a na pewno nie podlegają w tak szerokim zakresie. Dlatego ich oczekiwania będą wyznaczane przez jakieś średnie.
Podsumowując: zawsze musimy wiedzieć co dokładnie chcemy wyznaczyć. Jeżeli chcemy stworzyć tylko optymalny portfel Markowitza, to wystarczy wyznaczyć pewną średnią stopę zwrotu. Jeśli chcemy oszacować stopę zwrotu w równowadze rynkowej (ile inwestor ma prawa wymagać), wtedy sięgamy do modeli równowagowych, jak CAPM. Jeśli utożsamimy wartość fundamentalną akcji z wartością w równowadze, to do wyznaczenia takiej wartości będzie potrzebna stopa dyskontowa w równowadze - a taką uzyskamy z modeli równowagowych, jak CAPM. Jeśli z kolei interesują nas kategorie księgowe, to ich zmiany będziemy badać wyznaczając odpowiednie średnie.
Aid
2 tygodnie temu